Alkohol i budowanie europejskiej kultury

Galeria
Sympozjon-grecja-hellada-alkohol-kultura

Fot. Marie-Lan Nguyen

Sympozjon to ważna tradycja starożytnej Grecji. To tam spotykali się arystokraci i artyści, pisali poezję, rozmawiali o polityce i moralności. Na głowę przypadało kilka litrów mocnego wina, a spotykali się co noc i pili do świtu…

– Nie mam zamiaru idealizować Greków, sympozjon służył im niewątpliwie również do tego, żeby sie upijać – przyznaje Marek Węcowski, historyk starożytności z Instytutu Historycznego UW – Ale niezależnie od tego, musieli wykazać się bardzo wysokim stopniem umiejętności kulturalnych.

Sympozjon – dosłownie wspólne picie to jedno z najintensywniej badanych zjawisk świata starożytnego. Odegrało ono fundamentalną rolę w dziejach greckiej kultury. Cała grecka poezja powstała niemal wyłącznie na potrzeby arystokratycznych biesiad. To tam dyskutowano o bardzo skomplikowanych zagadnieniach moralnych, to tam planowano (bardzo lubiane przez starożytnych!) zamachy stanu

Od zmierzchu do świtu

Zbierali się tuż przed zmrokiem, często w małych pomieszczeniach przyświątynnych i biesiadowali aż do wczesnych godzin rannych. Jak często? Przetrwały traktaty medyczne, w których lekarze odradzali uczestniczenie w conocnych ucztach…

– Ta nocna pora jest bardzo ważna, ona wskazuje na to, że jest to rozrywka ludzi, którzy nie muszą pracować. Oni chcą innym pokazać, że bawią się zamiast spać i potem iść do pracy – mówi Węcowski, który w swojej książce „Sympozjon – czyli wspólne picie. Początki greckiej biesiady arystokratycznej” stawia tezę, że byli to ludzie z wyższych klas społecznych.

Zaczynali od złożenia krwawej ofiary bogom. Na sympozjonie się piło, ale w zasadzie się już nie jadło. Uznawano tylko rozcięczone wino, bo to nierozcięczone przysługiwało jedynie „barbarzyńcom”.

– Greckie wino było mocniejsze od naszego. Rozcięczone z wodą daje efekt dzisejszego mocnego piwa. Pili go bardzo dużo, można sobie wyobrazić kilka litrów wina na jednego biesiadnika! – opowiada historyk starożytności.

Władca picia i kobiety

Należało jednak zachować trzeźwość myślenia, aby móc uczestniczyć w grach zręcznościowych, recytowaniu poezji, poważnych dyskusjach. Nad przebiegiem wieczoru czuwał sympozjarcha, czyli władca picia. Obowiązywała zasada krążącego kielicha. Niesubordynowanym sympozjarcha mógł wyznaczać kary. Trzeba było na przykład wypić dodatkowy kielich wina, rozcięczonego woda morską…

Na ucztach były kobiety, czyli hetery. Wielkim sporem w nauce, trwającym po dziś dzień, jest pytanie o ich poziom wykształcenia. Czy były w stanie uczestniczyć w zabawie niemal na równych prawach? Czy ich muzyczne umiejętności służyły biesiadzie? Czy były tylko obiektem pożądania?

– Pewnie prawda leży po środku – przyznaje gość Dwójki – Nazwa hetera oznacza dosłownie towarzyszka. To może być eufemizm, ale z drugiej strony uczestniczyły w pewnych rozrywkach na równych prawach. To widać na przedstawieniach sympozjonów zachowanych w malarstwie wazowym.

Fot. Marie-Lan Nguyen

Źródło: polskieradio.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s